poniedziałek, 20 grudnia 2010

Karabin maszynowy czeskiej armii

Po cichu, bez większego rozgłosu (jaki towarzyszy np. CZ S805A) Czesi wprowadzają nowy karabin maszynowy.



Karabinem tym jest strzelająca nabojem 7,62x51mm wersja popularnego karabinka maszynowego Minimi. Pierwotnie skonstruowana na zamówienie amerykańskich sił specjalnych konstrukcja przyjęta na uzbrojenie jako Mk 48 zastąpiła cięższe karabiny maszynowe.



Kaliber: 7,62x51mm NATO
Sposób działania: przez odprowadzenie części gazów prochowych, strzela z zamka otwartego
Długość całkowita: 1015 mm
Szerokość: 128mm
Masa: 8,4 kg
Masa lufy: 2,16 kg
Długość lufy: 502mm
Typ kolby: stała, polimerowa
Szybkostrzelność teoretyczna: 680 to 800 strzałów na minutę
Zasilanie: z taśmy
Zasięg skuteczny: 1000 m

wtorek, 14 grudnia 2010

Przyszłość HSW

Wyrzutnie WR-40 Langusta trafiły na uzbrojenie 1. Mazurskiej Brygady Artylerii oraz 5. lubuskiego pułku artylerii

Krab w najnowszym wariancie, za haubicą widoczny jest wóż amunicjny na podwoziu Jelcza

Rosomak z przewymiarową wieżą moździerza automatycznego HSW


Nie tak dawno temu przeczytać można było o zmianach w planach konsolidacji Polskiego przemysłu zbrojeniowego. Huta Stalowa Wola, która miała wejść w skład holdingu Bumar (a ściślej jego dywizji Ląd zajmującej się produkcją sprzętu pancernego) wybija się na niezależność. Taki bieg spraw nie powinien dziwić nikogo znającego portfel zamówień poszczególnych zakładów.

Huta Stalowa Wola realizuje obecnie szereg programów powiązanych z wyminą wyposażenia artyleryjskiego Wojsk Lądowych:

  • WR-40 Langusta - Program zakupu zmodernizowanych 122mm wyrzutni rakietowych, kolejne wozy trafiają obecnie do jednostek wojskowych. Choć wywodzi się z nie nowej już wyrzutni BM-21 Grad wraz z nową amunicją (w tym kasetową, która jest kupowana w największych ilościach) ma duża wartość na współczesnym polu walki.


  • armatohaubica Krab - W ramach programu Regina przygotowywany jest testowy moduł ogniowy, który składać się ma z 6 armatohaubic (4 nowych, 2 przebudowanych z prototypów), wozu dowodzenia oraz wozów do przewozu amunicji i obsługi. Pomyślnie zakończone testy mają otworzyć drogę do produkcji seryjnej oraz zakupów według planów ok 48 haubic. Wojska Lądowe od lat czekają na nowoczesny system tego typu.


  • WR-300 Homar - System rakietowy planowany, jako uzupełnienie Langust, zastosowane w nim będą podobne systemy kontroli ognia oraz to samo lub podobne podwozie (najprawdopodobniej 4 osiowe). Podstawową różnicą będzie wykorzystanie pocisków rakietowych większego kalibru, kompatybilnych z systemem rakietowym M270 MLRS.


  • moździerz automatyczny (Rak) - Jest to jedyny projekt HSW, co do którego mam wątpliwości. O ile sama potrzeba stworzenia moździerza samobieżnego jest oczywista stworzenie tak dużej wieży ze zmechanizowanym układem zasilania oraz zaawansowanym SKO, (które ma umożliwiać prowadzenia zarówno ognia pośredniego jak i bezpośredniego) nie koniecznie musi być słuszną drogą. Rak w obecnej postaci będzie drogi i skomplikowany (podobnie jak AMOS) do tego duża i ciężka wieża nie specjalnie pasuje do nośnika takiego, jak KTO Rosomak. Z myślą o tym właśnie nośniku inżynierowie powinni pomyśleć o lżejszej, tańszej i pozbawionej automatycznego zasilania wersji systemu (na wzór NEMO) z załogą i amunicją umieszczoną w kadłubie pojazdu, nie w wieży. Adaptacja rozwiązań opracowanych dla obecnej wersji systemu nie powinna stanowić problemów.


  • armatohaubica Kryl – Czyli adaptacja francuskiego Cesara do polskich warunków, spodziewać się można, że haubica posadowiona zostanie na polskim podwoziu (Jelcz) oraz wyposażona będzie w standardowy w siłach zbrojnych system kontroli ognia Topaz (z WB Electronics).


  • lekkie podwozie gąsiennicowe - Według niepotwierdzonych informacji HSW opracowuje również projekt lekkiego podwozia gąsienicowego - bazy dla różnych wozów specjalistycznych, wyróżnikiem tej konstrukcji ma być zastosowanie nowoczesnego napędy hybrydowego. Obecnie zbyt mało jest informacji by wysuwać konkluzje, oby nie okazało się, iż jest to kolejna inkarnacja podwozia MT-LB/Opal/2S1 Goździk z nowym napędem.



Jak widać działania HSW są bardzo szerokie, realizowanych jest wiele projektów, z czego wszystkie są naprawdę potrzebne armii. Niestety oferta spółek dywizji Bumar Ląd wygląda przy tym skromnie - podstawowymi dwoma podmiotami są tu OBRUM Gliwice oraz Bumar-Łabędy. Obecnie oba zakłady (poza remontami czołgów T-72 i PT-91 oraz wozów na nich opartych) w stanie są zaoferować jednie swój najnowszy produkt - Wielozadnaiową Platformę Bojową Anders, która tak naprawdę stanowi ostatnią deskę ratunku dla tych zakładów. Przypomnieć należy, że dostawy czołgów PT-91M do Malezji zakończyły się finansową klęską, ze względu na opóźnienia Bumar zmuszony został do zapłaty kar umownych.

To nie HSW potrzebuje Bumaru, to Bumar potrzebuje HSW i jej zysków by sfinansować działalność swoich nierentownych oddziałów. Poza Bumarem pozostaje również inny dysponujący dużymi zamówieniami polski zakład zbrojeniowy - Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich - producent transporterów Rosomak. Jeśli środki zarobione na obecnie realizowanych projektach przeznaczone zostaną na rozwój nowych projektów, a nie przejedzone niezależność HSW przy odpowiednim zarządzaniu może zagwarantować spółce świetlaną przyszłość.

sobota, 11 grudnia 2010

Karabinki Maszynowe - dokąd zmierzacie?



5,56mm karabinek maszynowy M249 SAW (Squad Automatic Weapon) - amerykańska wersja FN Minimi



Karabinek maszynowy jest obecny na wyposażeniu od wielu lat jednak w Polsce jest to wciąż uzbrojenie nieużywane w większych ilościach (poza wersjami karabinków RPK używanych przez wojska powietrznodesantowe i nieliczne zachodnie wzory używane przez siły specjalne).

Poszukiwanie uzbrojenia pośredniego pomiędzy standardowym karabinkiem automatycznym piechoty, a zasilanym z taśmy karabinem maszynowym nie jest niczym nowym. Przełomem było pojawienie się zasilanego z taśmy (na wzór karabinów maszynowych) karabinka maszynowego FN Minimi. Karabinek ten stał się hitem eksportowym, został przyjęty na uzbrojenie prawie trzydziestu armii świata. Dzięki temu, że karabinek zaprojektowany został tak by mógł być skutecznie obsługiwany przez jednego żołnierza (w odróżnieniu od 7,62mm karabinów maszynowych, które stanowią już broń zespołową z dwuosobową obsługą) możliwe się stało posiadanie dwu karabinków tego typu w standardowej drużynie piechoty.


"lekkie" karabiny maszynowe


7,62mm karabin maszynowy M240L (lub M240B Weight Reduction Program) w "taktycznej" wersji, oprócz lekkiej (tytanowej) komory zamkowej widoczne są inne zmiany takie jak nowa kolba czy krótsza lufa





7,62mm karabin maszynowy Mk 48 używany przez amerykańskiego Rangersa.



Doświadczenia wojenne z konfliktów w Iraku i Afganistanie dowiodły, że pocisk pośredni kalibru 5,56 mm nie zawsze może równać się z pełnym karabinowym 7,62 mm - przykładem sytuacji wymagającej mocniejszego uderzenie jest rażenie celów ukrytych za lekkimi osłonami lub rażenie pojazdów mogących być "samochodem pułapkom" (podczas Polskiej obecności w Iraku miał miejsce atak tego typu na polską bazę - tragedii zapobiegła szybka reakcja żołnierza z Mongolii).

W związku z doświadczeniami Armia Stanów Zjednoczonych rozpoczęła program "odchudzenia" standardowego karabinu maszynowego, czyli M240B. M240 - amerykańska wersja belgijskiego karabinu FN MAG przyjęta został na uzbrojenie US Army, jako karabin maszynowy piechoty w połowie lat 90tych, zastąpił on różne warianty karabinu M60. Co ciekawe dużo wcześniej konstrukcja ta została przyjęta, jako uzbrojenie pojazdów bojowych (głownie, jako sprzężony karabin maszynowy) zastępując posiadające złą opinię karabiny maszynowe M73 i M219. Podstawową zmianą w powstałym w ramach Weight Reduction Program karabinie M240L jest zastąpienie elementów komory zamkowej wykonanych ze stali elementami tytanowymi. Tytan jest materiałem, który posiada najlepszy stosunek masy do wytrzymałości. Karabiny z lżejszą komorą zostały już przetestowane bojowo. Inne zmiany, które nie weszły do szerokiego użycia obejmować mają skróconą lufę (jej zastosowanie zmniejszy masę oraz wymiary broni) oraz nową, składaną kolbę. Po zastosowaniu wszystkich elementów modernizacji M240L ma być 20% lżejszy od M240B (z ponad 12,5 kg do 10,1 kg). Tym samym M240L stał się lżejszy od karabinu maszynowego Mk 43 (wersja M60 o masie ok 10,2 kg) używanego jeszcze przez US Navy. Zastosowanie takiego pakietu ma ułatwić nadążenie drużynie wsparcia wyposażonej w M240 za zwykłymi drużynami podczas dynamicznych działań bojowych.

Inną drogą poszły siły specjalne USA, które po przyjęciu na uzbrojenie zmodyfikowanej wersji M249 jako MK 46 (m. in. zrezygnowano z gniazda umożliwiającego zasilanie broni z magazynka oraz złącza umożliwiającego montaż na obrotnicy, efektem tych zabiegów było zmniejszenie masy karabinka który jest lżejszy nawet od M249 Para) zaczęły poszukiwać możliwie maksymalnej siły ognia w jak najbardziej kompaktowej formie. Na bazie tych wymagań powstał karabin maszynowy MK 48 - tylko nieznacznie większy i cięższy od MK 46 jednak używający mocniejszej amunicji karabinowej 7,62mm. Karabin ten stał się bezpośrednim następcą karabinu Mk 43, od którego jest lżejszy (jego masa to 8,2 kg) i znacznie bardziej niezawodny.

"ciężki" karabinek - IAR Korpusu Piechoty Morskiej


M27 IAR (Infantry Automatic Rifle) - nowy karabinek USMC nie ma nawet możliwości strzelania z otwartego zamka





Czy prawdziwą intencją przyjęcia M27 jest zastąpienie standardowego karabineka USMC - M16A4?



Duże poruszenie wśród komentatorów wywołało pozyskanie przez USMC (Korpus Piechoty Morskiej USA) nowego karabinka maszynowego, który jest bez wątpienia bardzo dobrym karabinkiem jednak mało, kto mógł widzieć go w roli karabinka maszynowego. Wymagania preferowały broń opartą na karabinkach automatycznych - trzy finalne propozycje obejmowały karabinki maszynowe Colta (dwie propozycje oparte o AR-15 z systemem gazowym bez tłoka), FN Herstal (bardzo ciekawa konstrukcja oparta o SCAR-L, broń może strzelać zarówno z zamka zamkniętego jak i po osiągnięciu niebezpiecznej temperatury z otwartego) oraz H&K (dokładnie HK416D165RS najprawdopodobniej z lufą o nieco grubszym profilu, lufa o długości 16,5 cala, broń strzela jedynie z zamka zamkniętego). Co ciekawe na uzbrojenie przyjęta została propozycja Heckler & Koch. Pierwsze egzemplarze nowego M27 IAR trafiły do jednostek w listopadzie.

Takie, a nie inne podejście USMC do tematu broni wsparcia zdziwiło wielu. Sekcja (fire team) w USMC jest podobna do swojego odpowiednika w US Army i składa się z czterech żołnierzy uzbrojonych w dwa karabinki, karabinek-granatnik i karabinek maszynowy. Drużyna w US Army składa się z dwu sekcji i dowódcy, zaś w USMC z dwu lub trzech sekcji i dowódcy. Zasadniczą różnicą jest fakt, że sekcja średnich karabinów maszynowych w US Army znajduje się już na szczeblu plutonu (w składzie drużyny wsparcia) zaś w USMC dopiero na szczeblu kompanii. Można więc uznać, że w dziedzinie broni wsparcia pluton USMC jest słabszy od armijnego (może to być rekompensowane przez większą ilość żołnierzy w drużynie), jednak zastąpienie M249 defacto zwykłym karabinkiem jeszcze bardziej uderzy w siłę ognia plutonu. Często zadawanym pytaniem jest, co może M27, czego nie mógłby M16A4 wyposażony w mechanizm spustowy pozwalający na ogień ciągły?

Wytłumaczenia są, co najmniej dwa. Po pierwsze M27 ma jedynie częściowo zastąpić M249. Planowany jest zakup ok 4000 M27 co pozwoli zmniejszyć liczbę używanych M249 z 10000 do 8000. Po drugie wielu widzi tu próbę wprowadzenia "pod stołem" na wyposażenie korpusu nowego karabinka, który miał by zastąpić M16 i M4. Wyposażony w krótką 14 calową lufę M4 kupowany w dużych ilościach przez Armię jest dość niechętnie widziany w Korpusie. Posiadający 16,5 calową, swobodną lufę M27 jest bronią wyraźnie celniejszą, co może mieć znaczenie dla kładącego duży nacisk na szkolenie strzeleckie korpusu.

Nowe możliwości

Czterorzędowe, 60-nabojowe magazynki do amunicji 5,45x39 mm (AK-74, RPK-74, AN-94, AK-200) oraz 5,56x45 mm (M16, M4 i inne zgodne)

Znaczącym postępem w dziedzinie karabinków automatycznych może stać się upowszechnienie pojemniejszych magazynków. Od dość dawna pracę nad czterorzędowym magazynkiem dla amunicji 5,45x39 mm prowadzą Rosjanie. Początkowo planowano wprowadzenie nowej konstrukcji wraz z nowatorskim karabinkiem Nikonowa AN-94, niestety ze względu na problemy z niezawodnością magazynek nie został wprowadzony na uzbrojenie. Obecnie według zapowiedzi nowy magazynek ma stać się standardowym wyposażeniem najnowszej wersji rozwojowej karabinka Kałasznikowa - AK-200. Gniazdo nowego karabinka ma być zgodne z tym na starszych konstrukcjach (AK-74, AN-94) tak, więc możliwe ma być zastosowanie nowego magazynka również w nich. Obecnie standardowym magazynkiem jest 30 nabojowy magazynek pudełkowy, karabinek maszynowy RPK-74 używa magazynka pudełkowego o pojemności 45 nabojów. Nowy czterorzędowy magazynek o pojemności 60 nabojów (na zdjęciu obok) najprawdopodobniej zastąpi obie te konstrukcje, jednak szczególnie z niego zadowoleni powinni być strzelcy karabinków maszynowych w oddziałach zmechanizowanych używający RPK-74.

W związku z przetargiem na karabinek maszynowy IAR zainteresowanie opracowaniem podobnej konstrukcji dla gniazda kompatybilnego z M16 pojawiło się w USA. Pierwszy magazynek M16 posiadał zaledwie 20 naboi i przez pewien czas spory problem stanowiło opracowanie konstrukcji 30 nabojowej (problemy z niezawodnością). Zmieniały się również materiały, choć wojsko kontynuuje używanie magazynków wykonanych z aluminium to na rynku cywilnym popularność zdobywają obecnie magazynki polimerowe (m. in. opracowane przez Magpul PMAGi) zaś siły specjalne zakupiły mające cechować się większą niezawodnością magazynki stalowe (produkowane przez H&K, opracowane, jako część pakietu modernizacyjnego karabinków L85A2). Na rynku cywilnym dostępne są również inne konstrukcje jak 40 nabojowe dwurzędowe magazynki pudełkowe, czy dwubębnowe magazynki o pojemności 100 a nawet 150 naboi. Niestety konstrukcje te nie cieszą się pełnym zaufaniem użytkowników. Przełomem ma być opracowanie 60 nabojowych, czteropędowych magazynków pudełkowych. Opracowywaniem takiej konstrukcji zajmuje się obecnie Magpul (zdobył on patent na swoje rozwiązanie, opracowywany magazynek ma być wykonany jak inne magazynki Magpula z polimeru) a także Surefire (na zdjęciu obok) który zaprezentował magazynki ze zgodnego ze specyfikacją wojskową aluminium (pojemności to 60 i 100 naboi, jednak ze względu na wymiary użyteczność drugiego rozwiązania jest raczej niska). Gdyby magazynki tego typu okazały się na tyle nie zawodne, że weszły do masowego użycia karabinek maszynowy taki jak M27 zupełnie stracił by racje bytu ponieważ potencjalnie każdy karabinek (mogący strzelać ogniem ciągłym) mógł by pełnić rolę takiego karabinka maszynowego.

Wnioski

Jak więc rysuje się przyszłość karabinków maszynowych? Trudno wyrokować. Z jednej strony cięższe konstrukcje zasilane z taśmy są zagrożone wyparciem przez lekkie karabiny maszynowe (takie rozwiązanie wybrali mi. Czesi gdzie strzelająca nabojem 7,62x51mm wersja Minimi powoli staje się standardowym wyposażeniem piechoty. Z drugiej strony lekki konstrukcje zasilane z magazynków są oparte na zwykłych karabinkach (FN IAR/HAMR) lub praktycznie się od nich nie różnią (HK M27 IAR). Polskie Siły Zbrojne obecnie znajdują się w momencie przemian, w najbliższym czasie spodziewać można się wymiany uzbrojenia strzeleckiego (a także zmiany podstawowych struktur piechoty). Warto rozważyć czy słuszną decyzją nie było by wprowadzenie "lekkiego" karabinu maszynowego (podobnego do Mk 48) oraz nowego karabinka z lufą o nieco cięższym profilu (jak w M27 IAR) który przy zastosowaniu pojemniejszych magazynków (bębnowych lub pudełkowych, czterorzędowych) mógł również pełnić rolę karabinka maszynowego.

czwartek, 9 grudnia 2010

Bojowy wóz piechoty "Anders"



Na stronie Bumaru pojawiły się dzisiaj zdjęcia demonstratora WPB Anders, w którym wieża z 120mm armatą RUAG (ważąca 12 ton) zastąpiona została wieżą Hitfist-30P znana, z KTO Rosomak. Przyznać należy, że pojazd w takiej konfiguracji prezentuje się bardzo dobrze, a przede wszystkim jest czymś, co bezsprzecznie potrzebne jest Wojskom Lądowym dla zastąpienia przestarzałych BWP-1. Pojazd przedstawiony na zdjęciach ma masę ok 26 ton.

„ANDERS w wersji Bojowego Wozu Piechoty to nowa propozycja dla polskiej armii. Wojsko dysponuje obecnie blisko 30-letnimi transporterami. Jesteśmy gotowi przejąć te wozy i po modernizacji sprzedawać na rynkach zagranicznych. Tym samym przygotujemy miejsce dla ANDERSA jako nowoczesnego BWP-a. Wozy ANDERS w tej wersji mogłby na wyposażenie Sił Zbrojnych RP wejść w dwa lata od integracji prototypu. Decyzje w tej sprawie są potrzebne już teraz, tak aby projekt mógł zostać zrealizowany w takiej perspektywie czasowej.” mówi Czesław Swoboda - Prezes Zakładów Mechanicznych „BUMAR-ŁABĘDY” S.A.

Wojsko potrzebuje nowego wozu, jednak powinien być to wóz dopracowany i trafiający w potrzeby. Z całą pewnością pośpiech wskazany jest jedynie przy łapaniu pcheł. Anders (w tej konfiguracji) jest obecnie dobrze zapowiadającą się propozycją - i niczym więcej. Mamy demonstrator technologii, który może dopiero zostać rozwinięty do postaci, która ewentualnie zostanie przyjęta na uzbrojenie przez wojsko.

Na obecnym etapie sformułowane powinny być wymagania wojska wobec pojazdu obejmujące zagadnienia takie jak:


  • Preferowana masa wozu bojowego w konfiguracji bojowej z pancerzem podstawowym, dodatkowym, oraz maksymalna dopuszczalna masa wozu obejmująca zapas nośności na przyszłe modernizacje

  • Preferowane uzbrojenie wozu obejmujące armatę średnokalibrową, przeciwpancerny pocisk kierowany oraz inne, wyspecyfikowane powinny być również typy i ilość sensorów (takie jak niezależny, panoramiczny przyrząd obserwacyjny dla dowódcy wyposażóny we własny termowizor i dalmierz).

  • Preferowany stopień ochrony jaki ma zapewniać pancerz, a także jego typ (stalowy, kompozytowy, reaktywny) oraz inne rozwiązania czynne i bierne zwiększające przeżywalność wozu (jak pokrycia takie Berberys).

  • Preferowana ilość żołnierzy desantu (nie mniej niż ośmiu żołnierzy), rozmieszczenie ich foteli oraz miejsce na wyposażenie osobiste żołnierzy oraz cięższe uzbrojenie drużyny (takiej jak karabin maszynowy czy granatnik).

  • Preferowana mobilność wozu tzn. zarówno zdolność do pokonywania terenu ekstremalnie trudnego, jak i zdolność do pokonywania terenu umiarkowanie trudnego z bardzo dużą prędkością. Wpływ dynamicznej jazdy na komfort załogi i desantu.



Dopracowane wozu powinno obejmować:


  • Opracowanie "Mapy Drogowej" rozwoju WPB Anders wraz oszacowaniem kosztów rozwoju poszczególnych wersji. Zastosowane winny być nowoczesne sposoby zarządzania projektami takie jak podział opracowania na "Waypointy" których ukończenie było by niezbędne do przekazania kolejnych środków na rozwój wozu.

  • Dopracowanie nośnika/podwozia to znaczy wariantu bazowego Andersa. Testy przeprowadzane powinny być z ekwiwalentem masowym zabudowy (tak jak to miało miejsce przy testach trakcyjnych KTO Rosomak). Etap ten powinien poprzedzać dalsze prace obejmujące opracowanie wariantów specjalistycznych. Powinny zostać przeprowadzone porównawcze próby trakcyjne wozu z wozami z którymi Anders może w przyszłości współdziałać w ramach jednego ugrupowania (np. Leopard 2A4) oraz podobnymi wozami od innych dostawców (np. CV90).

  • Dokładne określenie planowanej masy wozu a co za tym idzie dobór odpowiednich elementów układu jezdnego i napędowego (moim zdaniem wóz powinien cechować się maksymalną dopuszczalną masą w okolicach 40 ton oraz odpowiednio dobranym napędem o mocy 1000 KM).

  • Opracowanie dedykowanego systemu wieżowego (który może być rozwinięciem Hitfist-30P). Podstawową zmianą było by tu dopasowanie poziomu ochrony wieży do podwozia, co prowadzi do wzrostu i zapewne innego rozkładu masy, to zaś do potrzeby dopasowania napędów wieży. Rozbudowane powinno być SKO wieży posiadające dwa niezależne, wymienne kanały celowania (oba z dalmierzem i termowizorem). Rozważone powinno być również zastosowanie głównego uzbrojenia większego kalibru. Zwrócić należy uwagę iż w wielu wozach (M2 Bradley czy ASCOD Ulan/Pizzaro) system wieżowy posadzony jest asymetrycznie, przesunięty w jedną ze stron (zazwyczaj w stronę po której znajduje się przedział silnikowy). Działanie takie ma na celu uzyskanie łatwiejszej do zaadaptowania przestrzeni wewnątrz wozu która może łączyć przedział kierowania z przedziałem desantu.



Tak czy inaczej demonstrator ten jest ruchem w dobrą stronę, gdyby zaprezentowany na MSPO 2010 demonstrator prezentował ten wariant, zapewne odbiór całej konstrukcji był by cieplejszy.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Lekki Czołg i Uniwersalna Platforma Bojowa...



... nie były niczym nowym w 1967 roku, kiedy wojska brytyjskie otrzymały pierwsze lekkie czołgi FV101 Scorpion oparte na platformie CVR(T) - Combat Vehicle Reconnaissance (Tracked). Przez kolejne 30 lat wozy tej rodziny stały się podstawą wyposażenia wojsk powietrzno-desantowych Zjednoczonego Królestwa oraz ponad 20 innych państw, nigdzie jednak nie zastąpiły czołgów podstawowych.

niedziela, 28 listopada 2010

Czy Czołg Lekki jest czołgiem?

Targi MSPO 2008, lekki czołg CV90120T prezentowany na stoisku Bumaru obok PT-91E

MSPO 2010, koncepcja lekkiego czołgu żyje i ma się dobrze, premiera Andersa

Czołgi Leopard 2 przez cały okres eksploatacji zbierają niezwykle pozytywne opinie wszystkich któzy mieli okazję z nimi pracować. Niestety w polskim MON nie jest znana idea "Jeśli robisz coś dobrze, rób to dalej". Czołgi wstępnie wyselekcjonowane jako druga partia dla Polski trafiły do Chile.

Na łamach Gazety Wyborczej ukazał się niedawno artykuł poświęcony stanowi czołgów na wyposażeniu Wojska Polskiego. Napisany prostym językiem i bez zagłębiania się w szczegóły tekst pokazuje wiele prawdy, jednak autor nie uniknął błędu. W drugiej części pisze o nowym, polskim, lekkim czołgu. W sumie, czemu nie maiłby tego zrobić skoro twórcy Andersa robią, co mogą by właśnie w ten sposób przedstawić swój produkt.


Zagłębiając się jednak w temat, (czego trudno wymagać od mainstreamowego dziennikarza) należy jednak stwierdzić, że "Polski Lekki Czołg" oparty na "Wielozadaniowej Platformie Bojowej", nie jest czołgiem (ściślej tym co zazwyczaj mamy na myśli używając tego zwrotu - czołgiem podstawowym). Jest wozem wsparcia ogniowego. Przemawiają za tym zarówno kwestie techniczne, czyli konstrukcja wozu jak i planowany sposób jego użycia.



Podstawowa różnica pomiędzy WPB Anders a prawdziwymi czołgami to oferowany poziom ochrony załogi, który jest bezpośrednią pochodną masy wozu. Obecnie używane czołgi posiadają masę w okolicach 60 ton, podczas gdy planowana masa bojowa Andersa to 35 ton. Żadne zapewnienia o najnowocześniejszych technologiach pancerza czy aktywnych systemach samoobrony nie są w stanie zniwelować tej przepaści. Istotny jest również fakt, iż wszelkie nowoczesne, elektroniczne lub inne systemy mogące zwiększyć przeżywalność czołgu mogą z pełnym powodzeniem zostać zainstalowane zarówno na "nowym" Andersie, co na dotychczasowych typach czołgów dając im dokładnie te same przewagi, które ma Anders plus oczywiście coś, czego Anders nie ma - czołgowy pancerz. Dokładniej te kwestie omówiłem już w we wpisie o koncepcji Lekkiego Czołgu.


Drugą znaczącą kwestią jest planowany sposób użycia wozów. Według informacji na temat "Polskiej Wizji Przyszłego Pola Walki" planowana wizja sił zbrojnych miała składać się z następujących elementów:



  • dwu brygad pancernych wyposażonych w czołgi Leopard 2

  • trzech brygad zmechanizowanych opartych na uniwersalnej platformie gąsiennicowej

  • trzech brygad zmechanizowanych wyposażonych w KTO Rosomak

  • dwu brygad aeromobilnych


W ramach realizacji tej "koncepcji" MON kontynuuje zakupy KTO Rosomak - obecnie podstawowego wyposażenia kontyngentu wojskowego w Afganistanie, a także podjęto próbę przejęcia kolejnej partii czołgów Leopard 2. Niestety, choć rozmowy ze stroną niemiecką były w zaawansowanym stadium (mi. wyselekcjonowane zostały konkretne egzemplarze wozów, które trafić miały do Polski) z przejęcia zrezygnowano. Zdecydowała "polityka" oraz naciski ze strony części polskiego przemysłu zbrojeniowego. Niedoszłe polskie czołgi trafiły do Chile.


Innym aspektem tego planu jest zainteresowanie Wojska Polskiego nowym podwoziem gąsiennicowym mogącym być bazą dla rodziny wozów. Według planów nowy wóz maił być podstawą wyposażenia batalionów zmechanizowanych opartych głównie o bojowe wozy piechoty uzupełnione wozami wsparcia ogniowego. Jest to zupełnie odmienna koncepcja od doktryn użycia prawdziwych czołgów. Na sytuację dynamicznie zareagował mający brytyjskie korzenie koncern BAE Systems, który aktywnie promował w Polsce swój "lekki czołg" tj. wóz CV90120T pokazany po raz pierwszy w Polsce na kieleckim MSPO w 2007 roku (a także w 2008 i 2009), krótko po pierwszym pokazie w 2007 odbyły się również testy poligonowe wozu, porównywany był z PT-91E). Reakcją polskiego przemysłu było opracowanie Andersa, polskiego odpowiednika CV90 i odpowiedzi na koncepcje MON opierającą się mi. o "lekki czołg" czy bardziej poprawnie wóz wsparcia ogniowego.


Co tak naprawdę jest tu problemem? Wszystko wskazuje na to, iż w dłuższej perspektywie Wojska Lądowe pozostaną z jedną brygadą wyposażoną w jedynie ok setki czołgów (10. BKPanc ze Świętoszowa) – miejmy nadzieję zmodernizowanych wozów Leopard 2. Wozy PT-91 Twardy pozostaną w służbie jeszcze jakiś czas, planowane są remonty oraz modernizacja SKO. Wozy tego typu (wliczając rezerwę oraz wozy do szkolenia dla CSWL) pozwolą uzbroić 3 bataliony czołgów – najprawdopodobniej w trzech brygadach zmechanizowanych. Obecnie czołgi PT-91 Twardy używane są przez 1.WBPanc z Wesołej, 2. BZL ze Złocieńca oraz 34. BKPanc z Żagania. W dłuższej perspektywie spodziewać się można, że właśnie te jednostki wymienią obecne uzbrojenie tj. czołgi PT-91 i wozy bojowe BWP-1 na wozy oparte na WPB Anders, zaś „lekki czołg” zastąpi PT-91 Twardy (przy wycofaniu T-72 bez następcy). Oczywiście owe działania przedstawiane będą w ten sposób, że w żadnym przypadku „czołg lekki” nie zastępuje czołgów podstawowych. Głównym argumentem będzie tu zmiana struktur – obecnie brygada zmechanizowana zbudowana jest z dwu batalionów piechoty zmechanizowanej oraz jednego batalionu czołgów, po zmianach brygada będzie posiadać trzy bataliony piechoty zmechanizowanej (podobnie jak brygady wyposażone w KTO Rosomak) z pewną ilością wozów wsparcia ogniowego w ramach struktury batalionu. Tak więc „czołg lekki”, czyli wóz wsparcia ogniowego nie zastąpi czołgów podstawowych bezpośrednio.


Sytuację dodatkowo komplikują wypowiedzi ludzi, których ktoś mógłby pomylić z ekspertami w tonie: „Wojny i tak nie będzie, po co przepłacać, a taki Anders Wojsku Polskiemu zupełnie wystarczy”. Tylko, jeśli przyjmiemy taki tok myślenia to, po co nam w ogóle wojsko? Wystarczy zostawić batalion reprezentacyjny, eskadrę przewozu VIPów i grupę pokazową na Iskrach – a resztę całkowicie zlikwidować. Na pewno będzie taniej.

czwartek, 18 listopada 2010

Przyszłe uzbrojenie strzeleckie Wojska Polskiego

Pod tym adresem zaprezentowano relację z III Konferencji Dni Przemysłu. Przedstawiciel WAT zaprezentował wizję przyszłego systemu uzbrojenia strzeleckiego. Bardzo ciekawe są to wnioski.


Pistolet

Żandarmi trenujący z pistoletami Glock-17


Pierwsza dobra wiadomość to przerwanie zakupów pistoletu Wist, który niestety nie znalazł uznania i co ważniejsze nie zdobył zaufania użytkowników. Dotychczasowe pistolety będą remontowane i modernizowane (mi. nowy szkielet z szyną uniwersalną), jednak zakupów nowych egzemplarzy nie będzie. Rozwiązaniem przejściowym ma tu być wariant pistoletu P99. Przypuszczam, że lepszym rozwiązaniem był by używany już w siłach zbrojnych (mi. podstawowy pistolet w Żandarmerii Wojskowej) pistolet Glock-17. Przy odpowiednio dużym, rozłożonym na lata zamówieniu zapewne możliwy był by montaż lub nawet częściowa koprodukcja w Polsce (tak jak to ma miejsce w przypadku Walthera P99). Opracowywanie nowej konstrukcji rozpocząć się ma po 2011.

Karabinek

Struktura amerykańskiej drużyny piechoty. Dowódca drużyny ma do dyspozycji dwie jednakowe sekcje, w każdej z nich wystepuje dowódca sekcji (uzbrojony w karabinek), strzelec (karabinek), grenedier (karabinek-granatnik oraz opcjonalnie jednorazowy granatnik ppanc) oraz strzelec automatyczny (karabinek maszynowy).


Podstawą uzbrojenia polskiego żołnierza stanie się oczywiście nowy karabinek powstały w ramach systemu MSBS. Wciąż nie zdecydowano, jaki układ ma mieć broń - bezkolbowy, bądź klasyczny. Wydaje się, że pierwszy niesie więcej zalet, choć nie jestem praktykiem to za największa widzę zupełnie inne niż w karabinkach klasycznych rozłożenie masy – bezkolbowiec w dużo mniejszym stopni ciąży na lufę. Ten niekorzystny efekt pogłębia się, gdy karabinek wyposażony jest w laserowy podświetlacz celu lub granatnik podwieszany. Pamiętać należy, że opracowanie udanej, ergonomicznej i posiadającej taką samą obsługę dla strzelców prawo i lewo ręcznych konstrukcji w układzie bezkolbowym jest znacznie trudniejsze niż opracowanie odpowiednika w układzie klasycznym.

Zdecydowanie jednak na krytykę zasługuje pomysł rozwiązania mieszanego tj. przyjęcia obu wariantów karabinka – klasycznego dla zastąpienia karabinków Beryl i bezkolbowego dla zastąpienia subkarabinków Mini-Beryl oraz pistoletów maszynowych Glauberyt. Również układ zakładający wspólną (wymienną) komorę zamkową dla karabinka klasycznego i bezkolbowca jest błędem. Prowadzi on do niepotrzebnej komplikacji konstrukcji. Tendencje w konstrukcji broni palnej prowadzą do minimalizacji ilości elementów, na jakie można rozłożyć broń. Oczywiście nie ma przeszkód by karabinek bezkolbowy i klasyczny opracowane zostały w ramach jednego projektu i np. posiadały podobną konstrukcję zespołu ruchomego, jednak zdrowy rozsądek powinien chronić nas przed przesadą w unifikacji obu konstrukcji.

Karabinek wyposażony ma być w skonstruowany w ramach systemu granatnik podwieszany (opracowany specjalnie dla karabinka). Jest to dobry ruch, który powinien pozwolić na maksymalnie ergonomiczne połączenie systemów uzbrojenia.

Element, o którym konstruktorzy nie pomyśleli to dostarczenie karabinka w zestawie z odpowiednim celownikiem. Oczywiście zestaw uniwersalnych szyn montażowych pozwala na instalację dowolnego wyposażenia, jednak w wielu armiach karabinek standardowo dostarczany jest z jakiegoś typu optyką (np. niemiecki karabinek G36 posiada wbudowaną optykę o powiększeniu 1,5x, natomiast szwedzki karabinek. AK5C standardowo wyposażony jest w celownik kolimatorowy Aimpoint). Opracowanie wraz z karabinkiem dedykowanej optyki mogłoby pozwolić na zastosowanie unikalnych rozwiązań. Ciekawa wydaje się koncepcja zasilania celowników elektrooptycznych (kolimatorowych bądź holograficznych) z baterii umieszczonej w karabinku – co prowadzi do zmniejszenia masy i wymiarów broni.. W takim wypadku bateria umieszczona może być w korzystnym z uwagi na rozłożenie mas miejscu jak kolba czy chwyt pistoletowy.

Broń wyborowa

7,62mm karabin wyborowy M110 swoim wygladem przypomina standardowy karabinek piechoty - M16


Kolejną dobrą wiadomością jest rozważane opracowanie na bazie MSBS samopowtarzalnej broni wyborowej zarówno kalibru 5,56mm jak i 7,62mm. Strzelcy precyzyjni często zmuszeni są występować w różnych rolach – część zadań może wiązać się z typowymi Snajperskimi zadaniami wymagającego jednego precyzyjnego strzału, (w których świetnie spisywać się mogą używane karabiny Sako TRG), a inne zadania wiązać się mogą z wspieraniem piechoty gdzie mniej precyzyjny, ale bardziej nadający się do działań taktycznych karabin będzie idealnym narzędziem (częste są uwagi strzelców, że karabin taki jak Sako nie nadaje się na taktykę). Dodatkową zaletą w takim wypadku jest konstrukcja karabinu wyborowego oparta na podstawowym karabinku piechoty, co nie wyróżnia strzelca wyborowego (w podobny sposób jak karabin M110 nie odróżnia się na pierwszy rzut oka od standardowego M16).

Rozwijane będą oczywiście również inne konstrukcje. Po opracowaniu wielkokalibrowego Tora, dublującego parametry fińskiego TRG Bora 7,62, przyszedł czas na kolejne konstrukcje. O ile Bor w kalibrze 8,6mm nie dziwi (Bor w tym kalibrze był planowany od początku swojego rozwoju, choć strzelcy wojskowi zapewne woleliby Sako TRG-42) to konstruowanie karabinu samopowtarzalnego tego kalibru może i jest ciekawe, ale nie ma nic wspólnego z potrzebami wojska.

Broń maszynowa

7,62mm karabin maszynowy Vector SS i 5,56mm karabinek maszynowy Vector Mini-SS, istnieje możliwośc konwersji jednej broni do drugiej


Kolejnym aspektem jest broń wsparcia drużyny czy plutonu. Podkreślić należy, wszelkie dywagacje na ten temat powinny być ściśle powiązane z przedstawieniem struktur, w jakich żołnierze uzbrojeni w tego typu konstrukcję powinni działać. W Polsce wciąż używana jest struktura drużyny oparta o drużynę zmechanizowaną wozu BWP-1 (w tym wypadku liczba uzbrojenia a nawet rozmieszczenie desantu podyktowane jest konstrukcją otworów strzelniczych na wozie, otwór dla strzelca km PK jest inny niż dla strzelców kbk AK) z jednym km kalibru 7,62mm w drużynie oraz jednolitą strukturą drużyn w plutonie. Dla przykładu w USA każda drużyna posiada dwa km kalibru 5,56mm, zaś w plutonie jedna z drużyn jest drużyna wsparcia wyposażona w dwa km 7,62mm (oraz dwie wyrzutnie ppk Javelin). Jaka powinna być przyszła Polska struktura? Trudno powiedzieć, jednak powinno być w niej miejsce zarówno dla broni kalibru 5,56 jak i 7,62mm. Ciekawą drogą wydaje się być rozwiązanie zastosowane w konstrukcji z RPA. 7,62mm karabin maszynowy Vector SS może zostać skonwertowany do konfiguracji Vector Mini-SS strzelającej pociskiem kalibru 5,56mm. Rozwiniecie UKM-2000 do konstrukcji mogącej być adaptowaną do różnych kalibrów na pewno było by ciekawym rozwiązaniem pozwalającym na łatwą adaptację broni przez strzelca sytuacji.

W dziale karabinów ciężkich karabin NSW Utios ma w pełni zostać dostosowanym do amunicji 12,7x99mm. Dotychczas konstrukcja znana, jako WKM-B (w wojsku określana po prostu, jako NSW do amunicji NATOwskiej) dostosowana była jedynie do nowego naboju, jednak nie do nowej taśmy amunicyjnej. Adaptacja jest raczej prowizoryczna. Przy dalszym dopracowywaniu karabinu może warto pomyśleć również o lustrzanym odbiciu karabinu, tak by był on zasilany w amunicję tak jak już mocno przestarzały, jednak wciąż popularny M2HB. Rozwiązanie takie znacznie ułatwiłoby zastosowanie karabinu w zagranicznych zdalnie sterowanych modułach uzbrojenia.

Wspomnieć należy również o ręcznym 30mm granatniku automatycznym na amunicję programowalną, ciekawy projekt jednak by go ocenić należy zobaczyć jak się rozwinie.