niedziela, 28 marca 2010

Najnowszy KTO Rosomak "Afgański"

Krótki film z pokazu w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku gdzie 22 marca 2010, zaprezentowano zmodernizowany wariant Rosomaka "Afgańskiego". Pojazd odbywa w ośrodku próby trakcyjne.

Więcej informacji o wersjach Rosomaka w stale uaktualnianym artykule na Militarypedii.






Źródło filmu: www.mon.gov.pl

niedziela, 7 lutego 2010

Pilne zakupy MONu

27 stycznia rozstrzygnięto postępowanie dotyczące zakupu pięciu śmigłowców rodziny Mi-17. MON miał do wyboru trzy oferty, MAW Telecom z nowymi śmigłowcami Mi-171Sz (produkcji Ułan-Ude) oraz Bumaru i Metalexportu-S oferujących używane śmigłowce Mi-17-1W. Wybrana została oferta Metaleksportu-S (obejmująca śmigłowce wyprodukowane w 1992 i 1995 roku) która miała być korzystniejsza od oferty Bumaru (czas dostawy nowych śmigłowców przez MAW Telecom był nie od zaakceptowania dla MON). MON zapłaci za używane maszyny 313 mln zł. Śmigłowce wyposażone zostaną przez WZL-1 w Łodzi do standardu zbliżonego siedmiu śmigłowcom odkupionych w 2006 roku od Bumaru, otrzymają mi zmodyfikowane wyposażenie awioniczne, rozpraszacze gazów wylotowych oraz promienniki Ardos.



1 lutego nastąpiło rozstrzygnięcie innego postępowania, na dwa zestawy bezpilotowych aparatów latających, których podstawowym zadaniem ma być wsparcie kontyngentu w Afganistanie (mają tam trafić w ciągu 7 miesięcy). Postępowanie przyjęło formę aukcji internetowej. Zwycięską okazała się warta niecałe 89 mln zł oferta Aeronautics Defense Systems z bezpilotowcem Aerostar. Aerostary uzupełnią mniejsze Orbitery (również produkcji ADS) których 15 zestawów zakupionych zostało przez Wojska Lądowe i jednostki podległe Dowództwu Wojsk Specjalnych.



Pewne kontrowersje może budzić sposób wyłonienia zwycięscy który praktycznie uniemożliwiał wybranie aparatu droższego, ale o większych możliwościach - jak konkurencyjnego Hermesa 450W Elbitu (oferta za 122 mln zł). Używany mi. przez Brytyjczyków w Afganistanie oraz Gruzję podczas niedawnego konfliktu Hermes dysponuje prawie dwukrotnie dłuższym czasem patrolowania i ok trzy razy większą ładownością niż Aerostar.

O ile oba zakupy są bez wątpienia słuszne i potrzebne to komentując je chce się powiedzieć "za późno i za mało". W obu zakupach zwyciężyło podejście "sztuka jest sztuka", pozwolą one jedynie na krótkofalowe zaspokojenie najpilniejszych potrzeb operacyjnych.
Potrzeba zakupu nowych śmigłowców widoczna jest od lat. Doraźne zakupy po kilka sztuk oraz prace nad wymianą silników na Mi-24 czy przebudową Mi-14 jedynie odsuwają problem wymiany floty śmigłowcowej. Obecnie zakupy nowego sprzętu realizowane są jedynie w sytuacji kiedy MON jest pod ścianą i nie ma w co wyposażyć żołnierzy operujących w Afganistanie, nie jest to droga jaką powinny podążać nasze siły zbrojne.

Jak kończy się wybieranie krótkofalowych rozwiązań pokazuje sytuacja związana z przejęciem od USA pięciu wyprodukowanych na początku lat siedemdziesiątych samolotów C-130E Hercules. W chwili obecnej dostarczona została jedynie pierwsza z planowanych pięciu maszyn (nr 1501) choć według pierwotnych planów w Polsce powinny znajdować się już wszystkie. Problemy z przejściem samolotów rozpoczęły się od złego oszacowania stanu samolotów oraz rosnących kosztów prac nad nimi.



W związku z opóźnieniami USA wypożyczyło Polsce samolot C-130E 72-1299 (w Polsce 1506) - jest to ostatni wyprodukowanych C-130E i jednocześnie ostatnia maszyna tego typu wycofana z 37th Airlift Squadron z bazy Ramstein w Niemczech (eskadra obecnie używa nowych C-130J Super Hercules).

Obecnie Polska powinna dysponować dwoma samolotami tego typu, jednak na "naszym" samolocie 1501 prowadzone są obecnie prace (nieoficjalnie wiadomo o problemach z wyciekami z instalacji hydraulicznej) zaś samolot 1506 doznał uniemożliwiającej kontynuowanie lotu awarii (nieoficjalnie wiadomo o problemach z napędem) co zmusiło załogę do przerwania lotu i powrotu na lotnisko w Mazar-e Sharif w Afganistanie (znów nieoficjalnie wiadomo, że podczas lądowania samolot doznał uszkodzeń podwozia). Termin dostawy drugiej maszyny opóźnił się po raz kolejny, przesunięty został z lutego na marzec 2010.

Czy nie lepiej zamiast zakupów dodatkowych 4 sztuk C-295M oraz przejęcia 5 C-130E przeznaczyć te środki na 2 nowe C-130J? Może mniej "sztuk" sprzętu ale zdolności transportowe większe.

wtorek, 2 lutego 2010

Pierwszy lot PAK FA

28 stycznia 2010 oblatany został pierwszy prototyp samolotu PAK FA (perspektiwnyj awiacionnyj kompleks frontowoj awiacji) - maszyna Suchoj T-50-1. Samolot wystartował z lotniska w Komsomolsku nad Amurem i spędził w powietrzu 47 minut. Tak! On naprawdę istnieje! Nawet najbardziej życzliwi Rosji miłośnicy lotnictwa wątpili w jego istnienie. Ujawnienie starannie ukrywanej maszyny jest zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem lotniczym na wschodzie od czasu ujawnienia demonstratora 1.44 samolotu MiG-MFI w 2001 roku.



Dopracowanie samolotu z pewnością zajmie jeszcze trochę czasu. Spodziewać się można, że pierwsze wersje będą najprawdopodobniej opierać się na podzespołach opracowywanych obecnie dla "nowego" Su-35. I tak chyba należy patrzeć na ten samolot - jak na nowy pojemnik dla znanych i ciągle rozwijanych systemów Su-27/30/35.

W oficjalnych komunikatach pojawiają się dane mówiące o T-50 dla Wojenno-Wozdusznyjech Sił za 5 lat. Jest to informacja mocno wątpliwa, "przejściowy" Su-35 po katastrofie prototypu nie pojawi się w linii jeszcze przez co najmniej dwa lata. Dopracowanie T-50, nawet jeśli opierać się będzie na systemach (silnik, radar) projektowanych obecnie dla Su-35 nie wydaje się datą realną.

Podkreślany jest wygląd maszyny jednoznacznie dający do zrozumienia, że posiada ona cechy obniżonej wykrywalności. Faktycznie wiele wskazuje, że samolot będzie posiadać w tym względzie przewagę nad maszynami europejskimi (Rafale, Typhoon) i ogromny skok jakościowy względem samolotów rodziny Su-27. Pamiętać należy, że o echu radarowym decydują takie czynniki jak kształt i pochylenie anteny radaru, kształt łopatek pierwszego wentylatora w silnikach, umieszczenie samych silników oraz wiele, wiele innych, pomniejszych czynników które wdrożono na samolotach F-16 w ramach programu Have Glass czy na samolotach F/A-18 przy projektowaniu wersji E/F.

Według doniesieni medialnych skuteczna powierzchnia odbicia T-50 ma być dwadzieścia razy mniejsza niż w przypadku Su-30MKI. Podkreślany jest fakt braku posiadania przez konstruktora samolotu technologii zaawansowanych pokryć pochłaniających promieniowanie radarowe (tzw. materiały RAM).

Uwagę zwraca umieszczona w tradycyjnym miejscu makieta systemu KOŁS, w momencie wprowadzenia samolotu do służby "konkurencyjny" F-35 będzie dysponował systemem DAS, może warto pomyśleć o systemie zapewniającym szersze pole widzenia?

Składając informacje oficjalne ze spostrzeżeniami internautów można stwierdzić, że samolot będzie dysponował najprawdopodobniej dziesięcioma punktami podwieszeń uzbrojenia (czterema w dwu komorach umieszczonych pomiędzy gondolami silników, czterema pod skrzydłami oraz dwoma umieszconymi na gondolach silników).

Podstawowe dane samolotu:
długość - 22m
rozpiętość - 14,2m
wysokość - 6,05m
maksymalna masa startowa - 37ton
prędkość maksymalna - 2600 km/h
prędkość przelotowa - 1300-1800 km/h
pułap - 20 km
wznoszenie - 350 m/s

Film pokazujący samolot w locie:




piątek, 22 stycznia 2010

Struktura plutonu i drużyny zmechanizowanej

We wpisie tym przedstawiam kilka podstawowych struktur plutonu i drużyny zmechanizowanej. Obecnie polskie Siły Zbrojne przechodzą przekształcenia zarówno pod względem struktur jak i wyposażenia. Wprowadzane są nowe typy wozów piechoty (KTO Rosomak, w przyszłości nowy bwp). Zmianie ulegnie również wyposażenie żołnierzy a co z nim ściśle powiązane i struktura drużyny i plutonu. W dzisiejszym wpisie przedstawiam (pod rozwagę kilka struktur używanych w różnych armiach świata).

Radziecka (i polska) struktura plutonu BMP-1 (BWP-1)



Jest to podstawowa struktura drużyny zbudowana wokół bojowego wozu piechoty BWP-1. Wóz ten w momencie wprowadzenia był awangardową konstrukcją, koncepcyjnie wyprzedzającą rozwiązania stosowane na zachodzie. Szczególną uwagę zwraca uzbrojenie wozu pozwalające na zniszczenie wszystkich czołgów podstawowych używanych w tym okresie (na bliższych dystansach umożliwiała to 73mm armata 2A28, na dalszych ppk 9M14M Malutka). Wóz ten nie tylko miał transportować drużynę piechoty, ale także w razie potrzeby wspierać ją w walce.

Drużyna składa się z dziewięciu żołnierzy, w jej skład wchodzą:

  • dowódca drużyny

  • dwuosobowa obsługa ręcznego granatnika przeciwpancernego

  • dwuosobowa obsługa uniwersalnego karabinu maszynowego

  • strzelca karabinka-granatnika

  • strzelca karabinka

  • dwuosobowej załogi BWP-1



Wóz bojowy i jego załoga stanowią w tym wypadku integralny element drużyny, w strukturach amerykańskich dowódca wozu przebywa w nim cały czas, tu dowódca wozu jest jednocześnie dowódcą drużyny i spiesza się razem z desantem.

Wóz BWP-1 posiada 3 miejsca dla załogi oraz 8 miejsc w przedziale desantu, które wykorzystywane są w następujący sposób:

  • dwa miejsca załogi zajmuje stała załoga wozu

  • dowódca drużyny ma miejsce zarówno na stanowisku dowódcy wozu (za kierowcą) jak i w przedziale desantu wozu - w typowych sytuacjach zawsze jedno z tych miejsc pozostaje puste

  • sześć miejsc w przedziale desantu zajmuje stały desant drużyny

  • ostatnie miejsce wykorzystywane jest przez dowódcę plutonu, jego zastępcę oraz strzelca wyborowego na wozach kolejnych trzech drużyn plutonu



Amerykańska struktura plutonu bwp M2 (do 2000 roku)



Typowa struktura plutonu zmechanizowanego US Army zbudowana do prowadzenia działań regularnych, przygotowana jeszcze do potrzeb zimnowojennych.

Pierwszą rzeczą jak zwraca uwagę jest odmienne wyposażenie drużyny zmechanizowanej. Składa się ona z:

  • dowódcy drużyny


  • dwóch identycznych sekcji (fire teams) w składzie:

    • dowódca sekcji

    • grenadier (strzelec karabinka-granatnika jednocześnie celowniczy jednorazowego granatnika przeciwpancernego)

    • strzelec automatyczny (wyposażony w karabinek maszynowy)

    • strzelec karabinka



Podstawową różnicą względem struktury radzieckiej jest fakt, iż wozy bojowe nie są integralną częścią drużyny, podlegają one bezpośrednio dowódcy drużyny podzielone na dwie sekcje (sections) po dwa wozy.

Wozy M2 Bradley przewożą desant zaledwie sześciu żołnierzy (w porównaniu do ośmiu w konstrukcji radzieckiej). Efektem tego jest sytuacja, w której, pomimo iż pluton posiada aż cztery wozy bojowe, zabiera zaledwie dwie drużyny piechoty.

Wóz M2 Bradley posiada 3 miejsca dla załogi oraz 6 miejsc w przedziale desantu, które wykorzystywane są w następujący sposób:

  • trzy miejsca załogi zajmuje stała załoga wozu

  • cztery miejsca zajmuje sekcja piechoty

  • na co drugim wozie jedno miejsce zajmuje dowódca drużyny (na dwóch wozach jest ono puste)

  • jedno miejsce w każdym wozie zajmuje dowódca plutonu, jego zastępca, obserwator bądź, radiooperator dowódcy


Amerykańska struktura plutonu bwp M2A3 (Heavy Brigade Combat Team)



Jest to nowa struktura plutonu piechoty zmechanizowanej, obowiązująca do 2000 roku, obecnie standardowa dla Heavy Brigade Combat Team. W wyniku doświadczeń wojennych lat 90tych dowództwo US Army doszło do wniosku, iż siła drużyny piechoty jest zbyt niska i wymagane jest jej wzmocnienie. Podstawową wadą stosowanej struktury miała być zbyt mała liczba żołnierzy desantu przewożonych w wozie bojowym. Podczas modernizacji wozów M2 Bradley do standardu A3 wygospodarowane zostało dodatkowe miejsce dla jednego żołnierza. Znajduje się ono za fotelem kierowcy i (co ważne) nie pozwala na szybkie zdesantowanie - w sposób taki jak przedział w tylnej części wozu. Powiększenie załogi wozu bojowego pozwala na zwiększenie ilości przewożonego desantu.

W nowej strukturze liczba drużyn w plutonie została zwiększona z dwóch do trzech, i co za tym idzie liczba żołnierzy z 18 do 27. W jaki sposób wygospodarowano dodatkowe miejsca dla 9 żołnierzy?

  • 4 miejsca zajmowane dotychczas przez dowództwo plutonu, (które zostało oddzielone od drużyn piechoty, co jest zmianą jednoznacznie negatywną)

  • 2 miejsca, które dotychczas pozostawały puste (stanowiły rezerwę)

  • 4 nowe miejsca na zmodernizowanych wozach M2A3 za fotelem kierowcy



Kolejną zmianą jest wprowadzenie dodatkowego "zapasowego" celowniczego, który ma przejąć zadania w przypadku, gdy któryś z celowniczych bądź dowódców wozów Bradley nie będzie mógł kontynuować wykonywania swoich obowiązków. W sytuacji, gdy ranny zostanie dowódca jego obowiązki przejmuje celowniczy, a rezerwowy celowniczy wchodzi na jego miejsce.

Ponieważ pluton nie posiada drużyny wsparcia na wozach przewożone jest dodatkowe uzbrojenie pod postacią karabinu maszynowego M240B oraz wyrzutni ppk Javelin. Przeszkolonymi do użycia tego uzbrojenia są strzelcy karabinków (łącznie sześciu w plutonie), którzy w razie potrzeby mogą się oddzielić, pobrac uzbrojenie z wozów i stworzyć improwizowaną drużynę wsparcia.

Struktura to była ostro krytykowana ze względu na swoje wady takiej jak oddzielenie dowództwa plutonu od podległych żołnierzy czy poszatkowanie drużyn, gdy przebywają one w wozach bojowych. W przypadku starej struktury dowódca plutonu mógł łatwo podzielić go na pół - tak, że zarówno jemu jak i jego zastępcy podlegała drużyna piechoty oraz sekcja wozów bojowych. W nowej strukturze takie działanie nie jest tak proste, prowadzi do podzielenie jednej z drużyn.

Strukturę tę należy traktować, jako tymczasowy kompromis pomiędzy wymaganiem zwiększenia żołnierzy piechoty w plutonie a możliwościami wozów bojowych. Obecnie planowany następca bojowego wozu piechoty M2 Bradley zakupiony w ramach programu GCV według założeń ma posiadać możliwość przewożenia aż 9 żołnierzy desantu, co prowadzi do przyjęcia bardziej uporządkowanej struktury plutonu, najprawdopodobniej zbliżonej do tej stosowanej na wozach M1126 Stryker.

Amerykańska struktura plutonu, kto M1126 (Stryker Brigade Combat Team)



Kołowe transportery opancerzone Stryker są nowym rodzajem uzbrojenia na wyposażeniu armii USA, w założeniu miały być nowym rodzajem sił pozwalających na szybkie wysłanie w dowolne miejsce na świecie, opierającym swoją siłę na posiadaniu przewagi informacyjnej. Podstawową wersją kto Stryker jest wóz M1126 IFV. Wbrew nazwie jest to transporter opancerzony z dwuosobową stałą załogą (kierowca oraz dowódca będący jednocześnie operatorem uzbrojenia pod postacią karabinu maszynowego M2 lub granatnika Mk19 w zdalnie sterowanym module M151 Protector). Uzbrojenie wozu ma służyć do samoobrony oraz do osłony piechoty podczas operacji desantowania (i tylko wtedy).

Dzięki posiadaniu aż 9 miejsc dla desantu transporter M1126 może zabrać kompletną, 9 osobową drużynę piechoty (w składzie identycznym jak drużyna na M2), których pluton posiada aż trzy. Dodatkowo w skład plutonu wchodzi 7 osobowa drużyna wsparcia standardowo wyposażona w dwa karabiny maszynowe M240B (jednak jej uzbrojenie może być dostosowane do potrzeb).

Pluton KTO Rosomak

Wprowadzenie nowego wozu bojowego - KTO Rosomak doprowadziło do sytuacji, w której zaczęto zastanawiać się nad strukturą plutonu zbudowaną wokół nowego wozu bojowego. Początkowo zaadaptowana została struktura znana z BWP-1 jednak szybko okazała się ona nieodpowiednia. Obecnie Pluton posiada już nie trzy, ale cztery wozy oraz obok standardowych trzech drużyn drużynę wsparcia. Na pewno jest to ruch w dobrą stronę jednak wciąż wiele jest do zrobienia. Niektóre z testowanych pomysłów należy uznać za wręcz kuriozalne - jak wprowadzenie na uzbrojenie drużyny wsparcia 40mm granatnika maszynowego Mk 19 (na trójnogu). Kierunek może i słuszny jednak ciężko sobie wyobrazić, w jaki sposób żołnierze drużyny wsparcia mogliby nadążyć za kolegami z pozostałych drużyn (w tym celu w USA rozpoczęto program odchudzania będącego na wyposażeniu drużyny wsparcia karabinu maszynowego M240B). Inną istotną zmianą jest oddzielenie funkcji dowódcy wozu bojowego od dowódcy drużyny.

Wyposażenie drużyn wsparcia powinno przykrywać słabości uzbrojenia drużyn piechoty. W US Army, drużyny piechoty posiadają jedynie uzbrojenie strzelające nabojem pośrednim - stąd podstawowym wyposażeniem jest karabin maszynowy. W Polsce powinniśmy się zastanowić czy nie warto było by zaadaptować strukturę amerykańską, ale z pewnymi zmianami. Wprowadzenie drużyny złożonej z 4-osobowych sekcji jednak z nie z karabinkiem maszynowym, ale z lekkim karabinem maszynowym takim jak kupowana w ostatnim czasie przez armię czeską strzelająca nabojem 7,62x51mm wersja Minimi (powstała jak Mk 48 na zamówienie amerykańskich sił specjalnych). Podkreślić należy, że dopracowanie konstrukcji km UKM-2000 mogłoby doprowadzić do stworzenia uzbrojenia o porównywalnych parametrach co Mk 48. W takim przypadku podstawowym uzbrojeniem drużyny wsparcia mogłyby stać się granatniki przeciwpancerne (takie jak używane w Polsce RPG-7W czy nieliczne Carl Gustav) oraz automatyczne takie jak amerykański M32, czyjego polski odpowiednik (od Mk 19 na szczeblu plutonu trzymamy się z dala).

czwartek, 12 listopada 2009

Z wizytą w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej

9. listopada 2009 roku odbyły się w Świętoszowie ćwiczenia polegające na wykonaniu okopu dla czołgu Leopard 2. Miałem okazję obserwować owe ćwiczenia. Postawiony cel realizowany był trzema sposobami: przy użyciu spycharko-ładowarki SŁ-34, maszyny inżynieryjno-drogowej MID oraz metodą wybuchową.

Film pokazujący MIDa i SŁ-34 w akcji:




czwartek, 10 września 2009

O tym, jaki jest interes armii decyduję ja!

Biuletyn nr: 2626/VI z posiedzenia Komisji Obrony Narodowej /nr 62/ z dnia 26-08-2009



Minister Bogdan Klich
O tym, jaki jest interes armii decyduję ja, pod zwierzchnictwem i po konsultacjach z sejmową Komisją Obrony Narodowej oraz senacką Komisją Obrony Narodowej, w konsultacji z tymi, którzy odpowiadają za rozwój sił zbrojnych w wojsku oraz pod zwierzchnictwem pana prezydenta, a nie jacyś wojskowi, na których pan poseł raczył się powołać. Tak wygląda cywilne zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi ...


Bez komentarza.

niedziela, 23 sierpnia 2009

O ostatnich wydarzeniach słów kilka.

Długo zastanawiałem się czy i w jaki sposób odnieść się do ostatnich wydarzeń pod postacią wystąpienia dowódcy Wojsk Lądowych – generała broni Waldemara Skrzypczaka i reakcji polityków na nie.

By zrozumieć sytuacje należy zrozumieć komu generał wszedł na odcisk. Każda krytyka obecnej władzy jest polityczna ponieważ uderza w interesy polityków, w ich pracowicie kreowany image. Każda opinia która może pogorszyć wyniki polityków w sondażach spodka się z ostra odpowiedzią partyjnej propagandy.

Tym bardziej znaczący jest fakt, że wypowiedź generała uderza w interesy obecnej władzy która jak żadna inna polegała na działaniach propagandowych (czy jak kto woli Pi aRze), wsławiając się nie realnymi działaniami ale zaciekłym ośmieszaniem swoich przeciwników. Najlepszym przykładem takich działań mogą być działania jednego z „dyżurnych psów” obecnej władzy podjęte w celu z zszargania opinii o generale (link 1, link 2).

A kim jest generał broni Waldemar Skrzypczak? Przede wszystkim w odróżnieniu od betonu ze Sztabu Generalnego jest ceniony przez żołnierzy. W plebiscycie zorganizowanym na Niezależnym Forum o Wojsku (jednym z niewielu miejsc gdzie żołnierze mogą się w miarę swobodnie wypowiadać) generał Skrzypczak otrzymał tytuły Żołnierz Roku 2008 i Charyzma Roku 2008, pozytywne opinie o generale znalazły się również w książce GROM2.PL Jarosława Rybaka.

A jak można oceniać stosunek obecnego Premiera i Ministra Obrony Narodowej do wojska? Najbardziej znaną decyzją jest szukanie oszczędności w wojsku. Ponieważ duża część budżetu to tzw. wydatki stałe (uposażenia i świadczenia emerytalne wojskowych, kwoty związane wydatkami na utrzymanie budynków itp.) czego efektem było że oszczędności odbiły się głównie na zakupach nowego sprzętu i kwotach przeznaczonych na szkolenie. Jak to się odbija na naszej słabo uzbrojonej i wyszkolonej armii?

Inną mniej znaną decyzją Ministra była zabawa w przenosiny wszelkich możliwych dowództw – i tak Dowództwo Wojsk Specjalnych przeniesione zostało z Warszawy z do rodzinnego miasta Ministra – Krakowa. Kolejne zmiany to przeniesienie z Warszawy do Wrocławia Dowództwa Wojsk Lądowych, z Warszawy do Poznania Dowództwa Sił Powietrznych, z Bydgoszczy do Wrocławia Inspektoratu Wsparcia, a z Bydgoszczy do Warszawy Dowództwa Operacyjnego. Rodzi się pytanie czy herbata robi się słodsza od mieszania, czy od cukru? Owe przenosiny wiążą się nie tylko z ogromnymi kosztami i kłopotem dla setek jeśli nie tysięcy żołnierzy i ich rodzin ale są również wbrew wszelkim światowym trendom. Obecnie tworzy się dowództwa połączone mające na celu zapewnić lepsza współpracę pomiędzy rodzajami sił zbrojnych. Całe szczęście, że kolejne przenosiny (przeniesione zostało Dowództwo Wojsk Specjalnych) zostały wstrzymane po „kryzysie” wywołanym w armii przez obecną ładzę.

Jakie można snuć prognozy na przyszłość? Nie najlepsze. Wojsku nie pomogą ani zapatrzeni jedynie we własne kariery politycy gotowi zniszczyć każdego kto powie że król jest nagi, ani przerośnięta, zbiurokratyzowana nadbudowa wojska (reprezentowana przede wszystkim przez Sztab Generalny) która już dawno całkowicie zatraciła kontakt z rzeczywistością i żyje jedynie w świecie swoich, często kuriozalnych przepisów.

Zainteresowanym polecam również ten tekst:
http://www.dziennik.pl/opinie/article435287/A_ja_bronie_generala_Skrzypczaka.html